Site Loader
Aquapark Wrocław

Przed narodzinami pierwszej córki żonie wpadł pod rękę filmik (a dużo oglądała filmików o dzieciach w tym czasie 🙂 ) jak małe dzieci pływają, nurkują i przy tym się nie topią. Pierwsze wrażenie wooow – jest spoko. I tyle 🙂

Po zgłębieniu tematu, okazało się, że we Wrocławiu takie coś wyprawia się w Aquaparku i to od 4 miesiąca życia dziecka. No nic – urodzimy, poczekamy i zapiszemy. Jako, że pochodzimy z mniejszej miejscowości, gdzie o pływaniu dzieci raczej nikt nie myśli, to ten temat był dla nas lekko szokujący.

Aż tu nagle cudowny teleport i Oliwia ma 3 i pół miesiąca, a my stoimy nad nią w szatni na basenie 🙂 Przebieramy się i w pośpiechu lecimy na nasze pierwsze wspólne zajęcia. Tak zaczęło się nasze uczęszczanie z dziećmi na zajęcia basenowe. Analogicznie sytuacja powtórzyła się później z drugą córką. 

Z perspektywy czasu mogę ocenić za i przeciw takiej aktywności u małego dziecka (z punktu widzenia rodzica). Czy był sens zaczynać przygodę z basenem?

Oczywiście, że tak. A oto mała lista mówiąca dlaczego:

  • 0 strachu. Dziecko jest przyzwyczajone do wody (u mamy w brzucholu) lepiej niż nam się może wydawać. Tak – umie nurkować tak samo jak umie pić i jeść.
  • Wspólny czas. Takie coś mega zbliża. Można powiedzieć, że wspólnie zaczynacie uprawiać sport 😉 A wiadomo, że wspólne pasje łączą.
  • Rozwija. Jajogłowi donoszą, że bardzo rozwija dziecko. Ruchowo i intelektualnie. Możliwe, że coś w tym jest, ale nie zauważyłem, żeby Ci co chodzą na basen jakoś lepiej się wypowiadali 😉
  • Rozrywka. Jest to oderwanie się od codzienności i zresetowanie mózgu – bo trzeba się przecież skupiać, żeby nie utopić dzieciaka 😉
  • Pasja. Mamy możliwość od małego zaszczepić w dziecku pasję. My widzimy, że starsza córka strasznie pokochała basen i pływanie. Młodsza też, choć nie w takim stopniu jak starsza. 
  • Nie obciąża. Chodzą plotki, że pływanie jako sport nie obciąża stawów i dobrze wpływa na zdrowie. Nie wiem ile jest w tym prawdy. Logika podpowiada, że coś jest.

No i wystarczy 😉 no to może kilka minusów dla równowagi:

  • Cena zajęć. Trzeba się przygotować na niemały wydatek. Jedne zajęcia pod okiem instruktora od małych dzieci kosztują 35 zł. (grupowe) Dużo – niedużo. Z pewnością drożej niż plac zabaw.
  • Pochłania czas. Same zajęcia u maluchów trwają 30 min (u starszych 45 min), ale trzeba doliczyć czas związany z przebraniem, ubraniem, dojechaniem, powrotem. 
  • Nerwy. Szczególnie przy małych dzieciach. Często płaczą po basenie, bo są zmęczone. Jako rodzice chcemy czas ubierania załatwić jak najszybciej, więc zdarzają się nerwowe i stresujące sytuacje. Oczywiście jest to kwestia podejścia i charakteru. U nas z początku było stresowo, lecz z czasem trochę zluzowaliśmy. 

Podsumowując – było warto. Warto było stresować się w szatni, na szybkiego odbierać dzieci z przedszkola, żeby tylko zdążyć na zajęcia. Jakbym jeszcze raz miał zadecydować o basenie, to zastanowiłbym się 2 razy 😉 Nie no – wszedłbym w to raz jeszcze. 

Teraz to widzimy, że ten czas zdecydowanie nie poszedł na marne. Wykorzystaliśmy najlepszy moment żeby zacząć chodzić na zajęcia i teraz to zaczyna naprawdę procentować dla naszych dziewczyn. Najważniejsze dla nas jest to, że wizyty na basenie wciąż są dla nich mega frajdą.

Korzystamy na tym całą rodziną, bo nasza wspólna zabawa w wodzie nabrała zdecydowanie innej formy. 

No i najważniejsze!

Jeśli małe dziecko nauczy się samodzielnie pływać, to powinniśmy w wodzie zwracać na nie szczególną uwagę. Woda jest nieprzewidywalna, a to jest tylko dziecko. Świadomość, że maluch nurkuje, pływa itp często może uśpić naszą czujność. 

Post Author: Wrojciec

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *