Site Loader

Swój pierwszy raz miałem ponad 4 lata temu na fotelu. Było to w niewielkim pomieszczeniu z jednym łóżkiem, kanapą i łazienką. To się stało właśnie na zwykłym, prostym fotelu. Lekko trzeszczał, ale przy tym co się działo, nie było tego nawet słychać. A trzeszczał dość głośno.

Tak, właśnie wtedy, pierwszy raz na sali porodowej dostałem na ręce swoją córkę 😉

Wybiła 16:10, a dla mnie czas się zatrzymał. Zobaczyłem swoje płaczące dziecko, dotknąłem ją i coś mnie roz#!bało na łopatki. Stałem obok łóżka, kręciłem filmik i ryczałem. Cały świat przestał istnieć, byliśmy tylko córka, żona i ja. 

Do szpitala jechałem w stresie gorszym niż żona. W sumie to Ona w ogóle się nie stresowała, ja nadrabiałem za Nią 😉  Szczerze? Bałem się. Bałem się cholernie tego co będzie. Tego, czy jestem w stanie stanąć na wysokości zadania i sprostać roli taty, czy należycie ogarnę ciężarną, tego co się za chwilę wydarzy. Przez całe życie słyszałem, że zachowuję się jak dzieciak, a ja sam się czułem jakbym ciągle miał 16 lat. 

W szpitalu dowiedzieliśmy się, że rodzimy razem 😉 rodzinna sala porodowa była wolna. 

Podczas porodu było dużo stresu i strachu o żonę (komplikacje zaraz po porodzie). Chciałem pomóc, a byłem zupełnie bezradny. Mogłem jedynie stać obok, i wierzyć że wszystko pójdzie dobrze. Ale wróćmy do fotela.

Przyszedł moment, że położna dała mi na ręce małe, kwilące zawiniątko. Fantom w szkole rodzenia był jakiś taki bardziej stabilny 😉 zdrętwiałem. Pierwszy raz w życiu zesztywniałem całkowicie. A że za mną był tytułowy fotel, to na nim postanowiłem kontynuować resztę przygody. 

Po wstępnych oględzinach wydał się stabilny i gotów przyjąć na siebie ojca z dzieckiem.  Zaufałem mu w ciemno. Usiadłem.

Spojrzałem na nią, i już wiedziałem, że kontakt z bazą mamy nawiązany. Mógłbym się na Nią patrzeć godzinami, jak w obrazek. Patrzyłem i patrzyłem, bo pogadać jeszcze zbytnio nie było o czym. Przecież dopiero się poznawaliśmy, trzeba było zrobić dobre pierwsze wrażenie, a nie ją zagadać 🙂 Nie wiem gdzie i kiedy zleciała nam pierwsza, wspólna godzina. Wiedziałem jednak, że już się nie boję. Strach zniknął całkowicie. Wszelkie obawy również. Moja rodzina była zdrowa i bezpieczna. Nic więcej na tamtą chwilę nie było mi potrzebne.

Po oddaniu dziecka położnej, roztrzęsionymi rękoma zacząłem ogarniać ciuszki i wszystko związane z naszym przejściem na oddział. Reszty nie pamiętam. Nie z kwestii biegu czasu. Dość mocno zagrały emocje, a ja brałem czynny udział w ich koncercie. Można powiedzieć, że film mi wrócił na oddziale dla noworodków, jak zabierali Oliwię na badania.

Przed porodem nie byłem pewien swojego uczucia co do córki. Podczas pobytu młodej w brzuchu mamy, trochę do niej pogadałem, pogłaskałem, poczytaliśmy sobie bajki i tyle. Była ona u mnie bardziej w sferze domysłów i ruszającego się brzucha. 

Dlaczego nie byłem pewien uczucia? Bo wiedziałem, że jest to obcy człowiek, z którym muszę się dopiero poznać. Mamę z nienarodzonym dzieckiem łączy więź, tatę niekoniecznie 😉

Właśnie na tym fotelu uświadomiłem sobie, że wypowiedziane słowo „kocham Cię” jest jakieś inne, „ma tę moc” jak wspomniała Elza w swoim kawałku. Właśnie tam dostałem takiego pier#!nięcia. Coś we mnie pękło, a jednocześnie narodziło się wraz z córką.

I tak zaczęła się moja podróż w rodzicielstwo. Na tę chwilę nie wiedziałem, że w krótkim czasie będę mógł przeżyć wiele swoich pierwszych razy 😉 Zawsze wydawało mi się, że pierwszy raz jest tylko jeden. Byłem w błędzie. 

Jeśli towarzyszy Ci podobne uczucie, to wiedz, że nie jesteś w tym sam. Wiem, że łatwo powiedzieć, ale nie zadręczaj się, bo wszystko i tak się wywali do góry nogami 😉 Życie i uczucia. Maluch szybciutko pozmienia to wszystko, co do tej pory ułożyliśmy sobie w głowie.

Post Author: Wrojciec

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *