Site Loader

Moment wkroczenia w dorosłość był dla mnie najcięższą próbą charakteru z jaką przyszło mi się zmierzyć. Rozpoczęło się niewinnie, a trwało przez kilka lat.

Dlaczego to piszę? Bo wiem, że wiele osób boryka się z tymi samymi lub podobnymi problemami.
Nie odbierz tego jako „gorzkie żale” – mam się komu żalić i nie potrzebuję do tego internetu.

Opisuję to dla Ciebie. Podam Ci kilka przykładów z mojego życia i jak sobie z nimi poradziłem. Może Ci się przyda, może będziesz mieć to gdzieś, może coś Cię ruszy – zrobisz z tym co zechcesz.

Na wstępie powiem, że wszystko zaczęło się od … kobiety (a jakże by inaczej, bez nich byłoby tak nudno 🙂 ). Bardzo wiele zawdzięczam tej mojej żonie. Wiele w każdej dziecinie mojego życia. Ale o tym później.

Związek
Najbliższa rodzina dość mocno angażowała się w moje życie osobiste. Czasami miałem wrażenie, że to oni chcą zadecydować za mnie, co, z kim i kiedy będę robił. Poznałem się z dziewczyną, która urzekła mnie od samego początku. Zakochałem się – miałem wówczas 17 lat.

Dzięki temu w domu wybuchły wojny. Słuchałem, że nie jest dla mnie, że mam się z nią nie spotykać, że jestem dzieciak i nie wiem co robię, że mam z nią nie planować przyszłości, że na pewno nie będę z nią dłużej niż 3 miesiące. Z tym ostatnim nie pomylili się – mieli rację. Aktualnie Asia jest moją żoną, a razem jesteśmy już ponad 11 lat. Był to pierwszy raz gdzie zrobiłem rodzinie na wskroś (z jej ogromną pomocą). Nie żałuję.

Wtedy nie wiedziałem, że był to moment na który wiele osób czeka całe życie – spotkanie tej drugiej połówki. Gdybym uległ namowom innych, dalej bym szukał. Ja trafiłem, zajebiście idealnie, w sam środek tarczy. Nie przeoczyłem swojej szansy.

Terrorysta
Niestety wiem, co to znaczy gdy ktoś znęca się nad tobą psychicznie. Najgorsze jest to gdy jest to rodzina. Jeszcze gorzej, gdy jest to ojciec.

Nie chcę zbytnio wracać w przeszłość, ale chodzi o sytuacje jak ciągłe odpytywanie z matematyki, 10 latka, do 3.00 w nocy, zakaz spotykania się z kolegami po szkole, narzucanie własnego hobby a zakazywanie mojego, mimo jednego błędu w zeszycie szkolnym przepisywanie na nowo ok. 60 stron z poprawionym błędem, mimo 18 lat i dziewczyny brak kieszonkowego i wieczornych wyjść czy łamanie kija na plecach 😉

Osoba, która ma „rytą banię” przez lata nie myśli racjonalnie. Można powiedzieć, że nie myśli wcale. Żyje i funkcjonuje tak, jak przyjął to za stosowne „oprawca”. Wiele osób to widziało, wiele krytykowało, lecz z realną pomocą wyciągnęła do mnie rękę tylko Asia. Była to ogromnie trudna decyzja, bo byłem uzależniony od ojca emocjonalnie i finansowo. Studiowałem i wynajmowałem mieszkanie w dużym mieście. Miałem 20 lat, rentę po mamie i totalny brak perspektyw.

Zaryzykowałem – porzuciłem tą „znajomość”. Uczyniłem ten ogromny krok. Uczyniliśmy go wspólnie.
Dopiero po tej sytuacji uświadomiłem sobie, że zakładamy sobie w głowie sztuczną granicę, której boimy się przekroczyć. Ale gdy już postawimy ten krok to wcale nie jest tak ciężko – żyjemy dalej, i co najlepsze żyjemy szczęśliwi.

Edukacja
Ilu z Was poszło na studia zgodnie z wizją rodziców? Ja na pewno.
Informatykę uwielbiałem tylko wtedy, kiedy chodziło o gry komputerowe. Mimo wszystko trafiłem na studia dzienne na Uniwersytecie Wrocławskim. Jak było? Zero przyjemności, stres, nerwy, ciągły wkurw, bo uczyłem się na siłę rzeczy których nie miałem nawet ochoty zrozumieć.

Przyszedł moment, gdy posłuchałem powszechnej opinii, że trzeba skończyć studia, bo bez studiów nie ma nic.
Skończyłem po roku. Była to moja najlepsza decyzja podczas całej edukacji począwszy od przedszkola. Po tym spróbowałem jeszcze sił na zaocznych i przytwierdzony do swojej opinii „jebnąłem wszystko”. Stwierdziłem, że życie mamy jedno i warto je spędzić tak jak my chcemy. Jak tatuś upatrzył sobie informatykę dzienną to uczelnie wyższe są otwarte dla każdego.

Nawet, gdy zostałbym jakimś programistą, to nie byłbym szczęśliwym programistą. Jestem szczęśliwym technikiem informatykiem, ze średnim wykształceniem.

Kariera
Jako, że studia udało mi się skończyć perfekcyjnie, to z szukaniem pracy poszło ciut gorzej 🙂
Pojawiło się pytanie, co dalej? Brnąłem przez różne tymczasowe, śmieciowe zatrudnienia, szukając tego czegoś.

Trafiło się. Agencja reklamowa postanowiła zatrudnić mnie jako grafika, mimo, że zdolności artystycznych niemal nie miałem. Trafiłem chyba w moment, że szukali kogokolwiek do komputera. W pracy były osoby po i w trakcie studiów na ASP, które pięknie rysowały, malowały i odpowiadały jakieś bzdury o tym co widzą na ekranie.

Czy czułem się sfrustrowany? NIE. Podwinąłem rękawy i wieczorami zacząłem się douczać. Przesiedziałem wiele nocy nad zgłębianiem wiedzy jak obsługiwać programy, oraz co to jest grafika. Zajęło mi to około 3 miesiące.

Aktualnie prowadzimy z żoną agencję reklamową, w ramach której mam przyjemność konkurować z agencjami, w których pracują naprawdę wyedukowani i zdolni graficy. Tak, wygrywamy. Nie zawsze, ale moje projekty zwyciężają i pojawiają się na rynku w milionowych nakładach. Udało mi się osiągnąć coś, co wydawało się nieosiągalne.

To wszystko dowodzi temu, że nie warto robić nic wbrew sobie. Jeśli czujesz, że jest coś, co Cię kręci, ale nie masz ku temu wykształcenia i boisz się niepowodzenia – zaryzykuj. Jeśli włożysz w daną rzecz 100% siebie, to z pewnością Ci się uda. Uwierz w siebie.

Dom
Do dzisiaj pamiętam szydercze śmiechy znajomych, gdy mieszkaliśmy w mieszkaniu na strychu o powierzchni 16m2, które było stworzone z pralni. Pamiętam jeszcze większy śmiech, gdy mówiliśmy o swoich planach, oraz o tym jak duży dom będziemy mieli w przyszłości.

Mimo tego, że roznoszenie ulotek i mieszkanie w dość kiepskich warunkach oddalało nasze marzenia – to my ciągle w nie wierzyliśmy. Idąc oddać elektronikę do lombardu, aby było na czynsz, rozmawialiśmy jaką będziemy mieli piękną kuchnię i wielki ogród. Wierzyliśmy. Chcieliśmy wierzyć.

Od tamtego momentu minęło 8 lat. Aktualnie dopracowujemy z architektem plan naszego domu, którego budowa niedługo rusza. Nasz dom będzie miał to wszystko, co omówiliśmy kiedyś w drodze do lombardu. Będzie duża kuchnia i duży ogród. Będzie to nasz wymarzony dom. Dodatkowo zamieszkają w nim nasze dwie córki, co przerosło nasze oczekiwania na tamten moment 🙂

Nie warto porzucać marzeń, nawet gdy wszystko i wszyscy mówią Ci, że się nie uda.
Tylko i wyłącznie my jesteśmy odpowiedzialni za to czy jakiś cel uda się zrealizować czy nie.
If you can dream it, you can do it.

Pasje i realizowanie się
To zaczęło się niedawno. Od dłuższego czasu ciekawiło mnie pisanie bloga. Odkładałem ten temat z miesiąca na miesiąc szukając wymówek. Bo są przecież dzieci, bo praca, bo żona, bo jak to facet ma pisać bloga o dzieciach (przecież to takie lamusowate). Mimo strasznego natłoku w życiu – ruszyłem. Jest 1:00 a ja piszę. Nie piszę na siłę, piszę z radością. Cieszę się, że piszę to co chciałem zawsze pisać.

Podobnie wygląda kwestia aktywności sportowej, o której kiedyś już wspominałem.
Zawsze z zazdrością spoglądałem na osoby które brały udział w zawodach i je wygrywały, na ich sylwetki. Wydawało mi się to zupełnie nieosiągalne.

Co zrobiłem? Przypomniałem sobie, że zawsze tak chciałem, że chcę się podobać żonie. Zacząłem. Nie odkładam tego na kiedyś, nie zaczynam od poniedziałku. Lecę od razu i wiem że to osiągnę. Jak nie za rok to za dwa, ale ja to osiągnę.

Bo dlaczego nie robić też tego co się zawsze chciało robić? Bariera w głowie kolejny raz się kłania.

Teraz wiem, że to wszystko zawdzięczam jej – mojej żonie. To od niej się wszystko zaczęło, to ona wyciągnęła do mnie rękę gdy tego potrzebowałem. To ona była kiedy roznosiłem ulotki, rozkładałem towar czy wygrywałem duże przetargi. To dzięki niej piszę poprawnie tego bloga 🙂

Gdybym zepsuł jeden moment w swoim życiu, tylko jeden, ten w którym ją poznałem to nie byłoby nic z tego co jest teraz. Nie bójcie się czasami zaryzykować i pójść w nieznane. Nie macie pojęcia co stoi za tymi zamkniętymi drzwiami. Ja swoje otworzyłem i nie żałuję ani sekundy z pobytu za nimi.

Wiecie ile macie żyć? Tylko jedno. Jeśli nie przeżyjecie go tak jak chcecie, to drugiej szansy już nie będzie. Zostanie tylko spieprzone życie.

Post Author: Wrojciec

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *