Site Loader

Jak często zdarza się Wam popaść w rutynę? 

Dzień od dnia praktycznie się nie różni, co dzień wykonujemy te same czynności. Wieje definicją robota, ale inaczej się nie da. Na pewno nie przez czas, gdy dziecko jest w wieku bardzo „początkowym”. Pobudka – ubieranie – przedszkole – praca – przedszkole – dom – wspólny czas – sen i tak w kółko. No i w to wszystko czasami potrafi wkraść się jędza zwana rutyną. Nie wiem czy wiecie, ale rutyna bywa zabójcza. Ja i moja rodzina byliśmy blisko by o tym się przekonać. Garść przykładów z naszego życia:

1 – Samochód

Najpierw jedna córka, później druga. Wkładanie, zapinanie, wyciąganie po 5 sekundach bo jednak siusiu, zasłanianie okna i znowu zapinanie. Po kilku minutach ostrej akrobatyki wsiadamy i jedziemy. Dzieci patrzą się przez okno, my słuchamy nawigacji i zasuwamy, bo jak zwykle nam się spieszy. Nagle córka przerażona krzyczy, że nie ma zapiętych pasów.

Jedna stłuczka. Zwykła, niegroźna stłuczka i przy takiej prędkości tragedię mamy gwarantowaną. Nie ma szans, żeby dziecko wytrzymało pojedynek z fotelem przy większej prędkości.  

Byliśmy przerażeni. Przez nasze roztargnienie zapomnieliśmy o podstawowym zapewnieniu bezpieczeństwa. Niby nic się nie stało, bo nie było wypadku. Ale gdyby był (a kilka stłuczek mieliśmy) to mogłoby być źle. Od tamtej pory, co by się nie działo, sprawdzamy pasy z największą starannością. 

2 – Przewijak

Byliśmy nad morzem na dłuuugim urlopie. Wieczór w wieczór kąpaliśmy córki i schemat był powtarzany z dnia na dzień. Najpierw jedna, później druga córka (młodsza była jeszcze malutka).

Pewnego wieczoru starsza córka weszła siusiu do łazienki w trakcie wycierania młodszej na przewijaku. Żona odwróciła się od młodszej córki, aby pomóc starszej usiąść na toaletę. Po kilku sekundach głuche uderzenie o podłogę i przeraźliwy krzyk młodszej córki. Obróciła się i spadła. Pobieżne sprawdzenie czy wszystko ok, po czym telefon na pogotowie. Możemy lekko przenieść na łóżeczko. Córka nagle przestaje płakać i przymyka oczy. Nogi jak z waty i pozostaje tylko czekanie…

Wybraliśmy Kołobrzeg ze względu na „niby” lepszy dostęp do służby zdrowia. Karetka jechała do nas ok 20 min z bazy, która jest spory kawałek od Kołobrzegu. Kolejne 10 min badania i 20 min transportu. Niemal godzina odkąd dziecko spadło z przewijaka. Przy mocnym urazie szanse dziecka spadają niemal do 0.

Na nasze szczęście nic się nie stało. Spadając odwróciła się i zamortyzowała upadek upadając na paczkę pampersów. To był ostatni raz, kiedy choćby na sekundę spuściliśmy dziecko z oczu. Gdyby upadła inaczej to nie byłoby tak kolorowo jak dzisiaj….

3 – Torba na ziemi

Często zostawiacie plecak, torebkę czy jakąś torbę na podłodze? My również, ale nie z tą samą zawartością co kiedyś.

To jest moje najgorsze przeżycie związane z dziećmi, którego do tej pory doświadczyłem. 

Pewnego dnia podczas krzątaniny przed wyjazdem, na podłodze na chwilę zostawiliśmy torbę w której były podręczne rzeczy. Jak to na torbę podróżną przystało były tam różne przekąski, portfel i tabletki przeciwbólowe (w opakowaniu z zabezpieczeniem). Starsza córka raczkowała i była ogólnie dość średnio poręczna, więc zachowywaliśmy bezpieczeństwo w wielu kwestiach, ale bez przesady.

Opuściliśmy pokój na raptem 2 minuty. Po powrocie siedziała na środku pokoju trzymając w rączkach otwarte opakowanie tabletek i z jedną tabletką w buzi. Do tej pory nie mam pojęcia jak to się stało. Założyliśmy najgorsze na tamten moment – zjadła tabletki i nie wiemy ile. 

Na pogotowiu doradzili, aby samemu jak najszybciej jechać do szpitala przy wieży ciśnień. Jako, że jeszcze nie znaliśmy Wrocławia to podjechaliśmy pod zamknięty Szpital Kolejowy. Stamtąd odesłali nas na Borowską. Na Borowskiej odczekaliśmy 2 i pół godziny nim zaczęło się płukanie żołądka.

Nie byłoby szans na uratowanie wątroby po takim czasie… Zbyt długo to trwało. Badania wykazały że nie zjadała ani krzty tabletki – nie zdążyła. 

Na co dzień wielu z Was mogło się spotkać z sytuacją, gdy dziecko sięgało w stronę noża, gorącego kubka z kawą, stawało na parapecie czy podkładało paluszki w szczeliny w drzwiach.

Te sytuacje powyżej mogły, bądź mogą zdarzyć się każdemu. Jedną wspólną ich cechą jest moim zdaniem rutyna. Nas zgubiła 3 razy, więcej się nie damy. Bacznie staramy się zwracać uwagę na każdy szczegół.

Zwracajcie szczególną uwagę, nawet na detale. Bo konsekwencje tego mogą mieć odzwierciedlenie na całe życie. 

Post Author: Wrojciec

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *