Site Loader

Mija któryś rok z rzędu, gdy przez 5 dni w tygodniu rozpoczynasz prace przed 8:00 a kończysz po 16:00. Po skończonej pracy jak najszybciej starasz się dotrzeć do domu, aby w końcu spędzić resztę dnia która Ci została tak jak lubisz. Pewnie lubisz spędzać czas samemu, z rodziną, ze znajomymi lub podczas jakiegoś hobby.

Ostatnią rzeczą o której myślisz w swoich wolnych chwilach jest Twoja praca. Po prostu chcesz się zrelaksować, odpocząć. Przecież pracujesz bo to, aby żyć a nie żyjesz po to, aby pracować.

Po pewnym czasie w pracy słyszysz, że warto byłoby, byś podniósł swoje kwalifikacje lub rozszerzył umiejętności. Większość osób w pracy ma już podobne szkolenia za sobą i nie warto byś odstawał od reszty. Najlepiej byłoby, gdybyś był najlepszy. Nie chcesz się na to zgodzić, bo jedyne rozwiązanie jakie przedstawia Ci szefostwo to szkolenia poza godzinami pracy – w chwili, gdy Ty masz czas tylko dla siebie i swojej rodziny.

Niestety presja jest tak duża, że musisz się zgodzić. Poniekąd jesteś bardzo zależny od firmy w której pracujesz. Zgadzasz się i rozwijasz dla jej dobra. Swojego też, ale głównym celem jest rozwój firmy.

Brzmi znajomo? Jeśli nie bezpośrednio z Twojego życia to z życia Twoich znajomych napewno.
Błąd. Może Ci się nawet nie wydawać, ale takie coś dzieje się nie tylko u znajomych lub w historyjce na blogu – takie coś może dziać się u Ciebie w domu, tylko pod innymi nazwami.

Przełóż sobie teraz tą scenkę pod inne nazwy, gdzie pracą jest szkoła/przedszkole, pracownikiem Twoje dziecko a szefem Ty. Już wiesz, jak czułbyś się, gdyby taka sytuacja dotknęła Ciebie jako dorosłego człowieka. Ale czy wiesz jak czuje się Twoje dziecko?
To jest ten moment, gdy możesz ironicznie parsknąć śmiechem 😉

Nie mam na myśli sytuacji, gdzie pozwalasz mu się rozwijać w kierunku, który lubi. Chodzi o to, gdy zaczynasz nakładać mu na głowę więcej, niż jest w stanie unieść. Ty, w przerwie w pracy nie raz pewnie rozmawiałeś ze współpracownikami o tym, jak to byłoby fajnie cofnąć się do czasów dzieciństwa, gdzie mogłeś cały czas ganiać, biegać, bawić się i mama na siłę ściągała Cię na obiad. Czy dajesz taką możliwość swojemu dziecku? Aby mogło za kilka lat podczas rozmowy przy piwku powspominać ze śmiechem sytuacje z dzieciństwa.

Najgorsze jest to, że wiele dzieci nawet nie będzie miało takiej możliwości. Wspominam, że dzieciom jest czasami brak czasu na zabawę, nie mówiąc już o spędzaniu czasu z rodzicam.
W zamian tego pojawia się balet, angielski, niemiecki, śpiew i no chiński bo warto.

Narzekamy, że świat się zmienia, że ludzie się zmieniają. Ciągle marudzimy na obecne tempo życia, nie zdając sobie sprawy, że tak naprawdę ulegamy presji społeczeństwa i sami podkręcamy te tempo dla siebie i swojej rodziny. Nie raz byłem świadkiem sytuacji gdzie dziecko nie chciało iść na dodatkowe zajęcia po przedszkolu i cały wyjazd przebiegał w atmosferze kłótni i nerwów. To samo było u nas. Jednak byliśmy w stanie to dostrzec i odpuściliśmy kilka dodatkowych rzeczy w zamian za zabawę i „chill rodzinny”.

Wiele osób stawia sobie za cel edukację dziecka i jego późniejsze dobro. Wydaje nam się, że będzie to osiągnięte, gdy zostanie prawnikiem, lekarzem, naukowcem. Coraz mniej osób myśli kategorią, że najważniejsze jest to, aby dziecko robiło w życiu to co lubi i kocha. Swoje ambicje wynosimy ponad to, co najważniejsze, czyli jego dobro. Aż się boję pomyśleć jak wiele osób by zareagowało, jakby się dowiedziało, że dziecko chce zostać kucharzem i kształcić się w tym kierunku. A taki kierunek oferuje zawodówka, a nie żadne renomowane liceum.

Mnie wewnętrznie takie tempo życia męczy. To jest nic innego jak gonienie własnego ogona. W tym czasie, gdy my ganiamy, życie i wspólne chwile uciekają nam między palcami. Ucieka nam czas, do którego nigdy więcej nie wrócimy. Ja z lekką zazdrością patrzę na czasy, gdy ludzie nie ganiali za karierą czy nadmiernym rozwojem osobistym. Większość swojego wolnego czasu poświęcali na pielęgnowanie więzi rodzinnych i znajomości. W tej kwestii to były na pewno lepsze czasy, lecz czasy które nigdy nie wrócą.

Jakże nasze życie staje się lepsze, gdy pracujemy, robiąc to co bardzo lubimy.
Jeśli ktoś stara się własne pasje, przerobić na formę zarobkową to idzie mu to z ogromną łatwością. Bardzo szybko przyswaja brakujące rzeczy i nagle staje się jednym z lepszych w tym co robi.

Warto się czasem zastanowić, czy to, co robimy ma tak naprawdę jakiś większy sens.

Post Author: Wrojciec

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *